• Wpisów: 439
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 107 dni temu, 23:24
  • Licznik odwiedzin: 103 989 / 1209 dni
 
millscape
 
Dobrze wiecie, że nie lubię zmian, a rezygnację z czegokolwiek bardzo długo rozważam. Nadszedł jednak ten czas i nie ma co się oszukiwać. W moim planerze mam jeszcze zaplanowane wpisy, które nigdy się tu nie pojawią. Być może dla paru z Was będzie to mała strata...
Od ostatniego czasu sporo się wydarzyło. Napisałam książkę, ulubiony aktor polubił i skomentował mi zdjęcie, mam wiele nowych nabytków artystycznych, odkryłam nowy sklep, dobrze zdałam pierwszą liceum na średnią 5,61, zmieniłam telefon, a nowy został oddany do naprawy po 40 kilku godzinach działania, mam wiele przemyśleń oraz nowych przeżyć, odzyskałam coś, przyjaciółka odkryła przede mną piękne miejsce... Tego już tu nie opiszę, bo Pinger znowu nawalił i nie mogę zamknąć jednego okna... Być może potrzebuję opisywać moje  codzienne przeżycia, mieć miejsce w sieci, gdzie mogę ponarzekać. Niestety to już nie tu...
Jestem wdzięczna za to, gdzie mieszkam, bo nie mogłam chyba być w lepszym miejscu. Jestem wdzięczna, że jakoś mi się w życiu udaje, jestem wdzięczna za każdą propozycję spotkania od osób, które lubię, za rodzinę. JESTEM WDZIĘCZNA, ŻE PRZYGODA Z PINGEREM SIĘ SKOŃCZYŁA i ktoś o tym zadecydował. Tkwiłam tu, ale nie czułam się chciana. Wszyscy mieli po tyle komentarzy, a ja? Nawet nikt pod pierwszym postem nie życzył mi powodzenia. Myślałam, że prowadzę na samym początku ciekawego bloga, ale z tego wychodzi, że nie. Może to wina mojego charakteru, że w sieci mi się w ogóle nie powodzi. Jestem zamkniętą puszką w puszczę w puszce i każdego roku dochodzi kolejna. Takie życie. Takie jest moje życie. Wraz z usunięciem Pingera, Internet o mnie zapomni, także poszukuję sposobu, aby zapisać mojego bloga w formie 18 długich obrazów w pdfie.
Miejcie się dobrze, niech siły zawsze się Was trzymają

  •  
  • Pozostało 1000 znaków