• Wpisów: 439
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 45 dni temu, 23:24
  • Licznik odwiedzin: 103 272 / 1147 dni
 
millscape
 
Elo, dawno nie było podsumowania tygodnia, jakoś nie miałam ochoty zbytnio narzekać i teraz także nie mam, wiecie, niedziela, późny wieczór, przede mną 5 dni, trzeba się psychicznie przygotować, tym bardziej, że zostało z 2,5 tygodnia, a za chwilę mam moją przerwę czerwcową. Przytoczę taki życiowy przykład. W piątek po południu, dwa tygodnie temu, szłam sobie do Auchan i byłam zadowolona, zakupy się udały, ba, nawet babcia mnie w kolejce przepuściła, a jak tata wrócił z pracy to dał mi powerbanka, którego sam dostał w pracy. I to nie byle jakiego, bo na 12 godzin! A w ten piątek? Smutne, tak wypluty flaczek, patrzący się ze złością przez łzy na współtowarzyszących w komunikacji miejskiej. Dlaczego? Bo się wtopiłam w poprawę z fizyki, na którą nie mam siły się uczyć, a że fizyczka jest specyficzna, to mi pojedzie po ocenie. Jestem zmęczona myśleniem o przyszłości, dla wielu jest to pewnie obojętne, ale ja mam coś takiego, że jak posiadam perspektywę sprawdzianu, to budzi się we mnie poczucie winy, że nie powinnam ani rysować, ani grać, ani nic tworzyć. No i mam te wyrzuty, a z drugiej strony zbuntowana część krzyczy, że jej się nie chce uczyć!!! No to consensus se znalazły taki, że można zawsze sięgnąć telefon i poprzeglądać te scrollowane strony. Przecież to tylko minutka, za chwilę się zachce. Lecz to nie nastaje lub nastaje późnym wieczorem, a potem mam wkurw, że mogłam porysować, popisać i yak dalej i tak dalej. Bez sensu. Wiem, ale tak wychodzi i to też męczy. Po produktywnym dniu jestem zmęczona cieleśnie, a po takim dniu psychicznie, a jak psychika, takie ciało, to i wyglądam jak flaczek, leżący na kanapie, myślący, że kolejny dzień będzie lepszy. A kiedy nastają wakacje, to odżywam i to jest piękne.
Tak z pozytywniejszych rozkmin, to zauważyłam, że dużo bardziej cieszę się z zieleni, po pół roku wracania po ciemku z jebanej budy, w której mam mnóstwo lekcji, teraz mam trochę więcej energii życiowej, ale z drugiej strony, jak znowu nastaną mroczne czas, to będę miała depresję jesienną chyba. Ale to się pomartwię w drugiej klasie.
Pojawiło sie też kilka drobnych, materialnych zachcianek, ale to wpisane w ludzką naturę. I chyba zrobię sobie post z takim wish list, a nuż zrealizuję, czemu nie, a jak ktoś wpadnie ze znajomych to przynamniej będzie wiedział, co mi kupić na urodziny, które są za miesiąc *śmiech* żaden z moich znajomych nie chciałby na mnie wydawać hajsu. BTW NIE DOSZŁA PACZKA OD DOKTORA GERARDA. ZROBILI MNIE W KONIA. Spróbuję do nich napisać, ale czy to da radę? Mój mózg mi podpowiada, że nie, tym bardziej, że miałam straszny sen: wsiadałam do taksówek i miałam obawę, że koleś mnie chce zgwałcić i ta obawa zagnieździła się w mojej głowie i już nigdy nie wejdę do taksówki przez jeden, aczkolwiek prawdopodobny, sen.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków