• Wpisów: 439
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 107 dni temu, 23:24
  • Licznik odwiedzin: 103 989 / 1209 dni
 
millscape
 
Jak bardzo bym chciała, aby i już przeszło. Niby się czuję lepiej niż wczoraj, ale nie wiem. Jestem wykończona. Bardzo, a to dzięki zaledwie jednej nauczycielce. Jedna osoba mi tak życie potrafi zniszczyć, ale jest inna potrafi sprawić, że się o tym wszystkim zapomina. A, i moja paczka dalej nie przyszła. Jeżeli nie przyjdzie do końca tygodnia, to mogę stwierdzić, że zrobili mnie w konia, a tymczasem.
Kolejny żandarm! Ta część jest dla mnie bardzo sentymentalna, ponieważ obejrzałam ją w przeddzień zdechnięcia mojego pierwszego chomika, no wiecie, byłam małym gówienkiem, przejmującym się takimi naturalnymi rzeczami. W każdym razie film pomógł mi wyczyścić myśli i znowu oglądałam z zaciekawieniem. Muszę zwrócić uwagę tylko na to, że była to część najmniej zabawna, bowiem głównym rodzajem humoru był ten oparty na opowiadaniu prawdy, w którą trudno uwierzyć. Starzeję się i nic nie poradzę na moje coraz płytsze poczucie humoru. Nie było Fougasse'a, wielka szkoda. W każdym razie właściwa fabuła rozpoczęła się od tego, że jeden żandarm udzielał informacji o widzianym trochę wcześniej spodku latającym UFO. Drogi w kolejności był Cruchot, a dopiero na samym końcu Gerber, który przekonał się w momencie, kiedy zniknęła restauracja i jak widział dziwnego mężczyznę o sztywnych ruchach, wydającego piski, potem gubiącego rękę. No i woda to antidotum, którą pokonali obcych. To było streszczenie. Jestem coraz lepsza, prawda? xD
Scen komediowych było trochę. Bezcenny Lodovic, śpiewający, będąc przebrany za zakonnicę,  przemówienie Gerbera do pułkownika (ma gościu ode mnie szacunek za to), a przy tym gestykulacja Cruchota, a niezbędne nabranie Józefy (czemu zmienili aktorkę?), aby odzyskać dwóch żandarmów, mistrzowskie! Zwróciłam także uwagę na podkład akustyczny i był świetnie dopasowany! Subtelny i dodający klimatu. Z perspektywy czasu jest ciekawe porównanie, jak postrzegano kiedyś Ufo, tzn. postrzegano je bardzo stereotypowo jak na tamte czasy, a tego, co jest teraz: kosmici w każdej postaci, ale coraz rzadziej roboty. No i te piękne efekty specjalne. Luz, nie linczuję tego, starali się jak mogli, a teraz przynajmniej można odpocząć od hiperrealistycznego odwzorowywania wszystkiego.
No ni, stare wspomnienia odświeżone, jak zwykle polecam, ciekawy, choć humor może nie do każdego trafić (dla mnie to łagodniejsze przedstawienie smutnej prawdy. Jutro obiecuje finał żandarma, potem mam niespodziankę, a następnie męczenie się (lub może nie) przy filmach zadanych jako zadanie domowe przez moją nauczycielkę (postaram ograniczyć używanie obelg)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków