• Wpisów: 439
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 20 dni temu, 23:24
  • Licznik odwiedzin: 102 476 / 1122 dni
 
millscape
 
Ten ostatni tydzień, a właściwe 1,5, co nam daje 27 "tydzień" za mną, dał mi nieźle w kość. Planowałam tak w ogóle, że tyle rzeczy zrobię, a jedyne co po szkole zrobiłam, to jadłam. Cóż, trudno.
○5+ z biologii z prezentacji (haha, kolega mi mówiła, że dawała losowo oceny, jak się jej podobało, ciekawe, ciekawe)
○6 z w-f za aktywność na ostatniej lekcji. Graliśmy w nową gę (nie pamiętam nazwy), ale mega mi się spodobała i dobrze sobie radziłam, co jest takie łoooo
○6- z recytacji z polskiego, trochę mi średnią poprawiło
○5+ z podstaw przedsiębiorczości
○5  z zadania domowego
Jestem wymęczona, strasznie i sporo się działo ostatniego czasu. Z 3 sprawdziany, nie licząc nauki na te, które się nie odbyły (jak na przykład sprawdzian z biologii) no i rekolekcje. Niby tylko 28 godzin poza domem, a dla mnie trwało to wieczność, tym bardziej, że to ni był przyjemny czas. Przeżyła drugą najgorszą noc w przeciągu ostatniego roku, nie chcę się wdawać w szczegóły, bynajmniej nie, że się wstydzę, a po prostu ta sytuacjach jest zbyt charakterystyczna wśród moich znajomych i wolałabym, aby nikt nieproszony nie wpadł na to, że jest to mój blog. W ogóle w tej szkole się w ostatnim czasie coś psuje, mam wrażenie, że chodzę do swego rodzaju patoli, co potwierdził mi tata na wczorajszym zebraniu.
Przez ostatni brak czasu odpuściłam sobie np. rozciąganie i kompletnie rysowanie, co mnie z jednej strony irytuje, a z drugiej jakoś nie potrafię nic z tym zrobić. Tak, wiem, powtarzam się. I to chyba problem każdego, kto w jakikolwiek sposób dokumentuje swoje życie, uświadamia sobie, jak dni są podobne do siebie. Skończyłam 30 sudoku, a więc wywiązałam się z jednego postanowienia, z rozciąganiem jest już gorzej, nie mogę się dalej zmusić, choć boli, łapią skurcze i drętwieją nogi przez ułożenie w nienaturalnym kącie. Może teraz e stawy w biodrach potrzebują się rozruszać i im to dłużej zajmuje niż ścięgnom? Tak, wiem, że to brzmi, jakbym opisywała jakaś chorobę, ale to normalka, szpagat nie jest wpisany w nasze naturalne umiejętności i trzeba go wyćwiczyć, uda się.
Aaa, i w tym tygodniu, odkryłam, że kocham mazurki. Dzisiaj na spróbę kupiłam orzechowego, który niestety nie okazał się trochę przereklamowany i nie był mazurkiem, zdecydowanie bardziej pasowały mi klasyczne, zbite z cukierni.
Idę na zasłużony, lub nie, ale odpoczynek, którego potrzebuję, postarm sie coś narysować i jutro to wstawić.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków