• Wpisów: 438
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 49 dni temu, 21:12
  • Licznik odwiedzin: 101 476 / 1093 dni
 
millscape
 
Obejrzałam go bardzo spontanicznie, w ramach minionego dnia kobiety. Aktualnie próbuję robić coś na pokaz, aby rodzice się ode mnie odczepili, bo oczywiście czuję się źle. Na tyle, że ledwo przeczytałam dwa razy materiał na biologię, bo wok, choć wcześniej, jest przeze mnie tak mało poważany, że aż to boli.

Zanim zaczęłam oglądać: usłyszałam, że jest smutny. Ostatnim razem stricte smutnym filmem (pomijając 13 reasons why) był "Mój przyjaciel Hachiko", po którym uszłam za zimną, niemającą uczuć sukę. Przyznaję, zrobiło się mi na nim smutno, a le nie na tyle, aby pól dnia znajdować się w stanie dołkowym. Nie chciałam się jakkolwiek nastawiać, więc podeszłam do niego tak neutralnie, jak tylko się dało. Cały film jest podzielny na kilka perspektyw osób i ich krótkie historie, jednak i tak wszystkie kręcą się wokół Auggie'go, małego chłopaka, który urodził się ze zdeformowaną twarzą, przez zmutowany gen. Nie trudno przewidzieć, co się dzieje dalej: jest aspołeczny, stroni od dzieci w swoim wieku, te nie patrzą na niego przychylnie, czyli bardzo życiowe, gdyż każdy z nas mógł być lub spotkać się z takim scenariuszem.Auggie idzie do gimnazjum (nie wiem, jak tam jest z edukacją, może my przyjąć, że to 4 klasa naszej podstawówki, ze względu na podział przedmiotów). Boi się, dyrektor proponuje 3 uczniów, aby się z nim zaprzyjaźnili i aby włączyli go w to wszystko, no niestety to tak nie do końca wyszło, jednemu się coś wymsknęło, aż w końcu wszystko zgęstniało. Auggie, choć bardzo cierpi, myśli egoistycznie, że to on ma największe problemy, że to rodzice będą na każde jego zawołanie. Jest mądry, ma wiedzę przyrodniczą, ale tego raczej nie docenia. Auggie ma siostrę Olivię, której też poświęcono znaczną część filmu. Ona również cierpi, zdecydowanie bardziej niż przeciętna starsza siostra, której urodzi się rodzeństwo i wszystkie oczy są wpatrzone w nie, dlatego, ze Auggie zabiera cały czas jej rodziców i dziewczyna traci z nimi kontakt: zamyka się, nie informuje ich o swoich planach i o chłopaku. Jej aniołem, najbliższą osobą, była zmarła babcia. Zmaga się też z Mirandą-jej najlepszą przyjaciółką, której punkt widzenia też jesteśmy w stanie poznać. Miranda z kolei bardzo zazdrościła Oliviii, do tego stopnia, że na obozie ukradła jej życie: mówiła, że ma niepełnosprawnego brata. Ludzie się zaczęli nią interesować, a nastolatce było wstyd za to.
Julian był głównym dręczycielem Augusta, choć widać było, że kierowała nim głupota, ostatecznie niby żałował za swoje przewinienia, ale dla niego skończyło się to najgorzej:rodzice zabrali go ze szkoły.
Jack Will z kolei był pierwszym "przyjacielem" Auggiego. Wątek jego był schematyczny: dyrektor  kazał mu się zaprzyjaźnić z głównym bohaterem. Podczas imprezy Halooweenowej nie zauważył przebranego chłopaka i powiedział "Gdybym wyglądał tak jak, on, zabiłbym się". No i wiadomo, jak to się skończyło. Takim łącznikiem okazała się Summer: dziewczynka jednak nie zrobiła nic niewłaściwego. Była po prostu miła.
I ogólnie w takim duży skrócie fabuła. Film nie jest smutny, jest on wzruszający, kończy się dobrze, nikt nie umarł, więc nie pozostawia takiego "przytłoczenia" po oglądaniu. Wzrusza, gdyż pokazuje bolesną prawdę, z którą raczej każdy potrafi się uosobić. Fabuła jest dosyć schematyczna, ale nie nudzi. Mogę polecić, kto jeszcze nie oglądał, ten może. Refleksyjny, empatyczny, prawdziwy.

Tylko, jak to ja, mam jedną kwestię, z którą nie mogę się zgodzić. W pewnym momencie, przy końcu wywiązuje się bójka i Jack upada, uderzając głową o kamień. W dalszej scenie mówi, że krwawi, ale potem jak gdyby nigdy nic. Nie wiem jakie to było zagranie, ale uderzenie potylicą jest bardzo niebezpieczne i byłam przekonana, że chłopakowi miało się coś stać, a tu nic. Może taki fortel lub coś, ale ja się tam nie znam.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków