• Wpisów: 439
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 80 dni temu, 23:24
  • Licznik odwiedzin: 103 752 / 1183 dni
 
millscape
 
Normalnie dzisiejszy dzień mogę uznać za przedłużenie weekendu, gdyż był cudny. Odpoczęłam sobie. Nie wiem jednak z jakim efektem.
Lubię sobie oglądać chronologicznie wszystko. Nie jestem typem osoby, która łatwo zaczyna kilka serii filmów. Choć w innych sprawach jest wręcz przeciwnie, gdyż zaczynam po kilka zeszytów itp., aby mieć wszystko ładnie uporządkowane. No nic nie zrobisz na moją przypadłość xD.
Szczerze, to najchętniej zaczęłabym i skończyła na końcówce, gdyż była najmocniejsza, ale że tak nie wypada, to...
Hannibal jest kontynuacją milczenia owiec. Nagraną po kilku latach (zarówno w realu, jak i w samej fabule). To co mi się nie podobało, to to że agentkę Starling grała inna aktorka i szczerze głupiałam.
W każdym razie dr Lecter jest tym razem na wolności. Czyli brak zabezpieczeń, takich jak szyba, pasy, maska, pomieszczenie. Każdy, kto wpada w szczękę Hannibala, raczej nie wychodzi żywy (wyjątkiem jest Clarisse). Mamy zademonstrowane znowu jego umiejętności; cwaniak zaszył się jako kustosz w muzeum we Florencji i tak sobie żył te kilka lat. Z kolei agentka Starling ma załamanie  po nieudanej akcji. Zabiła za dużo osób podczas akcji, którą kierowała. W dodatku  kilku jesj współpracowników poniosło śmierć. No i pewnego dnia otrzymuje wiadomość, przepraszam, list od swojego obiektu intrygi, Lectera (ich relację tak ciężko nazwać). No i zaczyna go szukać. Nie ma tu masowych morderstw, wszystko jest poświęcone Lecterowi. I tak za sobą gonią. Do pościgu przyłącza się również Mason Veger-człowiek, który przeżył spotkanie z kanibalem. Należał on do pierwszej mocnej sceny. Bowiem (szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia, jak do tego doszło, ale siła sugestii i te sprawy) jego oszpecenie wynikało z tego, że Lecter podał mu kawałek szkła i kazał mu zedrzeć z siebie twarz. Tak dosłownie, aby oddzielić siebie od siebie. Mason to zrobił, a skórę z jego twarzy zjadł po części Hannibal, po części dał psu. Veger planuje zemstę i chce aby kanibal zjadły specjalne świnie hodowlane. No i szczerze, nie ma na siłę opowiadać całego przebiegu. Ciekawszą sceną była jedynia ta, w której jeden gościu został powieszony przez Lectera w taki sposób, że wnętrzności wyszły z jego ciała.
Po końcówce niestety czuję znowu niedosyt. Wdać, że Starling i Lectera łączyła dosyć patologiczna więź. I koniec to pokazuje. Całują się; podczas pocałunku Clarisse przyczepia kajdankami swoją rękę i jego. Doktor się po nóż masarski i pyta się; wolisz za czy przed nadgarstkiem. I kiedy widz już myśli, że Clarisse w końcu porządnie ucierpi, tak w kolejnej scenie widzimy ją całą i zdrową, a Lectera w kolejnej w samolocie  z ręką na temblaku (czyli możemy jedynie spekulować, że odciął sobie rękę). I daje jakiemuś chłopcu kawałek mózgu do spróbowania.
I cofając się jeszcze trochę, to chę opowiedzieć o scenie, która według niektórych jest zbędna, a wg mnie bardzo potrzebna, bowiem innemu gościowi odciął połowę czaszki i powoli wycinał mu mózg i smażył go. Wyglądało masakrycznie, ale te widoki mi nie przeszkadzały.

Film, choć ma niższe noty, niż Milczenie Owiec, to ja polecam, może był nazbyt przedłużany (jednak to 2 godziny z haczykiem), ale i w miarę ciekawy. Całkiem dobra wizualizacja, film raczej nie dla tych, co im się robi słabo na widok krwi. Polecam, aczkolwiek nie trzymało w takim napięciu jak poprzednia część czy "Siedem".

  •  
  • Pozostało 1000 znaków